„Polskie drogi” prowadzą do Lizbony
marzec 19th, 2008 by awojciechowskaOrędzie nam Jaśnie Władającego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że Traktat Lizboński jest jedną z nielicznych szans, abyśmy więcej takich cyrków nie oglądali. Mleko się wylało, teraz trzeba posprzątać.
Traktat Lizboński „ten z rogami i ogonem” jest umową międzynarodową, która zakłada fundamentalną reformę instytucji Unii Europejskiej. Nie uchyli on dotychczas obowiązujących traktatów, wprowadzając do nich niewielkie poprawki. Jednym argumentów strony przeciwnej jest fakt, iż potwierdzona zostanie wyższość prawa europejskiego nad krajowym. Chciałabym tylko sprostować, że już teraz na zajęciach z prawa europejskiego na uczelniach wbijają do głowy supremację prawa europejskiego nad prawem krajowym. W wyniku wprowadzenia w życie traktatu podział kompetencji na trzy obszary:
1) zarezerwowany wyłącznie dla Unii Europejskiej, dotyczący m.in. polityki zagranicznej, bezpieczeństwa oraz realizacji celów
2) wspólny, w którym co prawda prawo Unii jest nadrzędne wobec prawa państwa członkowskich, jednak „współistnieje” z prawem krajowym
3) tam, gdzie pierwszeństwo ma prawo krajów członkowskich
De facto potwierdza już obowiązujący stan rzeczy. Nie wiem dlaczego akurat teraz ma ta kwestia stanowić problem.
Wzbudzająca tyle emocji Karta Praw Podstawowych to zbiór fundamentalnych praw człowieka, z których większość wcześniej ratyfikowaliśmy podczas różnorakich konferencji, konwencji i „koszyków”. Zawiera ona masę jak najbardziej oczywistych, jednak często zapominanych, przepisów. Przykładów nie należy daleko szukać: prawo do integralności cielesnej (w tym zakaz praktyk eugenicznych, zakaz czerpania zysków z ciała ludzkiego jako takiego i jego części, zakaz klonowania w celach reprodukcyjnych), prawo do edukacji, równość wobec prawa, zakaz zwolnień z powodu macierzyństwa czy prawo do rzetelnego procesu sądowego. No i PiS ma się na co zżymać!!! Bowiem w praktyce Karta oznacza, że nie będzie już można szafować lekkimi ocenami, powodującymi na przykład zapaść transplantologii. Koniec z wbieganiem razem z drzwiami do mieszkań minuta po szóstej!!! To wprost straszne…. Nie spowoduje również automatycznie usankcjonowania osławionych już ślubów homoseksualistów. Rozwiązania w tej materii pozostawia bowiem konstytucjom obowiązującym w poszczególnych państwach członkowskich. Jeśli więc nie będzie zmian w naszej konstytucji, nie będą one możliwe.
Roztoczona została przed nami przeraźliwa wizje utraty przez Polskę suwerenności. Chciałoby się w tym miejscu zacytować bohaterkę jednego z reality show: „Helloł”. Zrzekać się suwerenności rozpoczęliśmy z minutą podjęcia decyzji o akcesji do Unii Europejskiej. Niestety nie jesteśmy Australią czy Abudabi, aby móc w zmierzającym ku polaryzacji świecie, zająć miejsce co najmniej neutralne lub przynajmniej oddalone oceanem. Polska musi się zdecydować na którąś z dostępnych opcji – co prawda zawsze jeszcze możemy podpisać przymierze z Chinami, ale „po co” i „na co”, to już nie wiem.
Poza tym traktat rozszerza gamę kwestii, co do których będzie obowiązywała większość kwalifikowana. Z kolei każda decyzja będzie mogła zostać zablokowana na zasadzie podwójnej większości, czyli muszą się jej sprzeciwić cztery państwa, których powierzchnia zajmuje więcej niż 35 proc. terytorium Unii Europejskiej. Koalicja Niemiec z Francją nie narzuci więc niczego ani Polsce ani całej Wspólnocie. Oddaje również w ręce parlamentów narodowych więcej kompetencji niż posiadały do tej pory.
Europa Regionów nie budzi we mnie dreszczyku strachu. Nie obawiam się „oddania” polskich ziem zachodnich Niemcom (choć mieszkam we Wrocławiu). A jak ktoś przyjdzie z aktem własności, to po pojedynku na kordziki, będę mogła mieć pretensje tylko i wyłącznie do rządów w Polsce, które nie potrafią znaleźć czasu na uregulowanie tej kwestii. Nie rozumiem również dlaczego pół roku temu taki najazd Germanów nam nie groził. Czyżby zamiast prawa gwarantem naszej integralności terytorialnej była osoba Jarosława Kaczyńskiego?
Dziwi tylko fakt, że jeszcze niedawna minister spraw zagranicznych Anna Fotyga pląsała w takt Lizbony i Karty Praw Podstawowych, jednak radykalnie zmieniła zdanie po przejściu do opozycji…